mnmlista: przeprowadzka do nowego domu

original content (in English)

Muszę przyznać, że przeprowadzka do innego miasta nie była tak minimalistyczna, jak chciałem. Myślę, że cała rodzina poradziła sobie całkiem nieźle, lecz pojawiły się aspekty nie-minimalistyczne. Ale to jest w porządku – wszyscy jesteśmy ludźmi i stale się uczymy.

Plan był taki: sprzedać lub oddać prawie wszystko, co posiadaliśmy. Chcieliśmy zmieścić się w jednym plecaku ubrań na osobę (by każdy zabrał go ze sobą do samolotu) i w jednym pudełku osobistych rzeczy na osobę, które zostaną wysłane do nas, gdy już znajdziemy nowe lokum. Cała reszta miała być sprzedana, rozdana rodzinie i znajomym albo przeznaczona na cele charytatywne. Mieliśmy zacząć od zera – posiadając jak najmniej rzeczy i kupując je używane.

Ta część przebiegła praktycznie zgodnie z planem. Sprzedaliśmy i rozdaliśmy praktycznie wszystko, co posiadaliśmy. W szafach i szufladach znajduje się niesamowita ilość rzeczy, które pojawiają się dopiero, gdy faktycznie opróżniasz dom – różne puszki, torebki, narzędzia, szczotki etc. – nawet, gdy prowadzisz minimalistyczne życie. Okazało się, że potrzeba bardzo dużo pracy, by całkowicie opróżnić dom. Więc nie było to tak minimalistyczne, jak chciałem, lecz nikt nie jest doskonały.

Plecak na osobę to był dobry pomysł. Nie musieliśmy nadawać żadnego bagażu na lotnisku. W praktyce, prawie wszystkie torby niosłem ja i mój najstarszy syn, więc byliśmy obładowani trzema plecakami/torbami na głowę. To było OK, choć z pewnością było to męczące, gdyż musieliśmy lecieć z przesiadkami, po drodze mając strasznie dużą liczbę kontroli bezpieczeństwa.

Nowy dom znaleźliśmy w przeciągu tygodnia, co nas pozytywnie zaskoczyło. To również nie było minimalistyczne – wszyscy jechaliśmy do miasta (nocowaliśmy u kuzyna na przedmieściach) rozglądać się za domem. Każdego dnia spisywaliśmy listę miejsc, dzwoniliśmy do ludzi i umawialiśmy się na oglądanie. Na początku chodziliśmy po różnych dzielnicach, by ostatecznie wybrać jedną z nich.

Pierwsza noc w naszym nowym miejscu była minimalistyczna jak cholera. Mieliśmy futon i dmuchany materac, kilka poduszek i kocy. Kupiliśmy również trochę rzeczy do łazienki i kuchni i nic poza tym. Nasz dom był pusty i zimny (ogrzewanie udało mi się uruchomić dopiero rano).

Przez pierwszy tydzień w nowym domu, po całym mieście zbieraliśmy meble i inne niezbędne rzeczy (naczynia etc). Dużo rzeczy znaleźliśmy w internecie, co jest fajne, lecz okazuje się, że ciężko to odebrać, jeśli nie masz samochodu. Ostatecznie umawialiśmy się na odbiór używanych mebli w dwugodzinnych przedziałach i wynająłem transport, który pomógł mi to wszystko przewieźć. Jednego dnia wynająłem samochód transportowy, a innego dnia po prostu wziąłem dywan pod pachę i wsiadłem z nim do autobusu. Nie było tak źle.

Rozczarowujące jest to, że ostatecznie kupiliśmy sporo nowych rzeczy – kilka łóżek (tylko jedno używane), materacy, zasłon, pościeli, rzeczy do kuchni i łazienki. Nie lubię tego robić, gdyż kupowanie nowych rzeczy to ogromne marnowanie naturalnych zasobów, lecz nie udało nam się znaleźć używanych wersji rzeczy, jakie nam się podobają. Być może nasze standardy były zbyt wysokie.

Dzisiaj jesteśmy już praktycznie urządzeni. Nie mamy telewizora, co bardzo mi się podoba. Biorąc jednak pod uwagę to, że nie decyduję o wszystkim, to nie wiem jak długo uda nam się bez niego wytrzymać. Mamy komputery i bezprzewodowy internet, jedzenie z lokalnych farm. Nie mamy samochodu i nie będziemy go mieć. Jeszcze nie mamy rowerów, ale je zdobędziemy. Nasz dom jest dość minimalistyczny, co jest fajnym wynikiem zaczynania od zera. Zobaczymy jak długo to się utrzyma.

← następny post   poprzedni post →

subskrypcja :: więcej :: prawa :: mniej :: OLXNowość!